Średniowieczna spedycja

Średniowieczna spedycja

Warto przeczytać

,,W życiu pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i płacenie podatków” – słynny cytat Benjamina Franklina uderza w punkt.

Średniowieczna spedycja

,,W życiu pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i płacenie podatków” – słynny cytat Benjamina Franklina uderza w punkt. Gdy spojrzymy na historię podatków i wymogów administracyjnych regulujących chociażby działalność gospodarczą, wykreuje się nam przedziwny, niejednokrotnie dość zabawny obraz umowy społecznej, w jej bardzo prozaicznym wymiarze. Przykładem może być podatek od płacony od budynków z kominami który wprowadzono po I Rozbiorze Polski lub też słynne ,,Bykowe”, czyli podatek od bezżenności i bezdzietności. Im dalej jednak w przeszłość, tym robi się bardziej egzotycznie.

Wydawałoby się, że skoro epoka Renesansu i Średniowiecza, to okres wydobywania się cywilizacji europejskiej z rozwojowej zapaści jaką były Wieki Ciemne będzie bez skrępowania korzystać z dobrodziejstw jakie niesie nieskrępowany handel. Nic bardziej mylnego. Średniowieczni władcy nie ustawali w wysiłkach, by regulować i kształtować działalność handlową nie po to by ją rozwijać, lecz by wycisnąć z niej maksymalne korzyści. Korzystali przy tym z dwóch najbardziej znanych rozwiązań prawnych z których jedno wiąże się z powstaniem branży spedycji.

Prawo składu, czyli przywilej handlowy nadawany miastom od XIII wieku, wywalczony przez rajców średniowiecznych miast, polegający na nałożeniu na przejeżdżających przez miasto kupców obowiązku wystawienia na sprzedaż przewożonych towarów. Prawo to służyło do gromadzenia obrotu handlowego, generującego zysk, w wyznaczonym miejscu. Uzupełnieniem tego zabiegu był tak zwany przymus drogowy. Był to istniejący w średniowiecznej Europie obowiązek poruszania się kupców przewożących towary po określonych drogach, będących własnością władcy. Przy drogach tych były umiejscowione komory celne czyli punkty poboru opłat za korzystanie z drogi.

Za użytkowanie swojej drogi panujący pobierał opłaty w postaci cła i myta. Do przestrzegania przymusu drogowego, oprócz kar, kupców skłaniała opieka władcy nad wyznaczonymi drogami, przynajmniej w teorii, ponieważ historia średniowiecznej Europy obfitowała w konflikty zbrojne po których zawsze pozostawało mnóstwo kręcących się band maruderów i zwykłych bandytów dla których każdy kupiec był łakomym kąskiem. Organizacje kupieckie, cechy lub Hanza, próbowały walczyć z ograniczeniami starając się o przywileje zwalniające ich od cła. Co to jednak ma wspólnego ze spedycją?

Otóż, jako, że długie przestoje wynikające prawa składu przynosiły kupcom duże straty finansowe, wpadli oni na pomysł stworzenia instytucji „pozornego nabywcy”. Jego zadaniem było wysyłanie towaru we własnym imieniu na cudzy koszt, przygotowanie i składowanie ładunku, a także pośredniczenie w wyborze właściwej drogi i odpowiedniego środka transportu.

Osoba taka umożliwiała sprawny przesył towarów a w pewnych sytuacjach nawet udawało się omijać cła obowiązujące na danym terenie. Jest to rola niemalże identyczna z zadaniami przed jakimi stoi spedycja w rozumieniu dzisiejszym. Prawdziwy rozwój spedycji nastąpił jednak w okresie odkryć geograficznych, gdy na potrzebę sprowadzania surowców kolonialnych do Europy pojawił się handel dalekomorski a spedytorami stały się nie tylko kompanie handlowe ale czasami nawet piraci. Dziś to wyspecjalizowana część sektora TSL, jednak jej korzenie tkwią głęboko w starym europejskim etosie kupca, podróżnika.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o